Państwowa Galeria Sztuki to instytucja na miarę Sopotu.
Miasto się rozwija i z dnia na dzień coraz lepiej widać
tego efekty. Problem tkwi w kierunku rozwoju Sopotu,
który próbując nawiązać do tradycyjnej, zabudowy z końca XIX w.,
przypomina coraz bardziej skansen architektury z lat 90' lecz
nie XIX a XX wieku!
W ślad za kurortem podąża PGS. Dyrekcja wciąż myśli o świetności
miejsca z 2003 roku (choć najlepsze lata przypadają raczej na
początek lat 90'), kiedy to, jak czytamy na
stronie informacyjnej
PGS, zajęła jedno z czołowych miejsc pośród galerii sztuki
współczesnej w Polsce.
Próbując odświeżyć skostniały charakter placówki, sięgnięto po
prace Anny Reinert. I pewnie byłoby to dobrym posunięciem,
gdyby Zbigniew Buski - dyrektor PGSu wziął pod uwagę, że nie
wystarczy zaprosić dobrego artysty, ale trzeba jeszcze pomyśleć
o dobrej wystawie.
Kuratorką wystawy Reinert zatytułowanej WZORY jest
Katarzyna Kreft. Pokazano na niej dwa murale przedstawiające
geometryczne wzory i sporą ilość obrazów głównie z architekturą
i pejzażem.Pierwsze zastrzeżenia budzi fakt, że już stosunkowo
niewielka przestrzeń, została dodatkowo podzielona dwiema
ścianami, przez co z małej stała się po prostu ciasna.
Kłóci się to z ideą wystawy. Czytamy w
tekście towarzyszącym
ekspozycji
: U Reinert architektura nie jest zanurzona w miejskim
chaosie, a budynki nie są stłoczone obok siebie, lecz ukazane
indywidualnie, na pustkowiu, na tle niczym niezakłóconego nieba.
W sposobie prezentacji zaproponowanym przez Kreft panuje właśnie chaos
i stłoczenie prac, które zakłóca nie tylko czytelność poszczególnych
realizacji ale również sens całej wystawy.
Nie rozumiem również, jaki efekt kuratorka chciała uzyskać poprzez
dorzucenie do wystarczająco dużych i różnorodnych tematycznie
obrazów, jeden niewielki portret, który wprowadził w konsternację
niejednego odbiorcę.
Zgodnie z przewidywaniami PGS ma powrócić na swoje pierwotne
miejsce w budowanym właśnie Domu Zdrojowym. I co dalej?
W towarzystwie zespołów hoteli, sklepów i multikina funkcjonowanie
galerii na wysokim poziomie stanie się jeszcze trudniejsze niż jest.
Przy tej okazji dyrekcja powinna zastanowić się nad przyszłością
instytucji i pomyśleć o ewentualnych zmianach personalnych i
programowych.